Trzy procenty – o samonapędzającej się destrukcyjnej maszynie

Mikronacja docelowo winna być także światem, który pozwoli Mikronaucie uciec od bolączki, brutalnej rzeczywistości świata sprzed monitora komputera. Patrząc bowiem na ten realny, w którym każdy musi uczestniczyć, a który zdaje się coraz częściej, że zatraca się bez opamiętania, można usiłować szukać azylu właśnie w Mikronacji. Biorąc lekcje w realnej szkole życia Mikronauta ustrzegać się winien przed przenoszeniem wprost praktyk niszczących społeczeństwa realne, także tych związanych z ekonomią. W tej istnieją trzy siły, które spięte w jeden organizm stają się apokaliptyczną maszyną niewolenia pojedynczych ludzi, całych społeczeństw a nawet państw. Łączenia tych sił w jednej gospodarce wystrzegać się trzeba z całą mocą. Wszystkie można wyrazić procentowo, i na potrzeby niniejszego artykułu nazywamy je trzema procentami. Są nimi podatki, inflacja i zadłużenie. Anatomia tych trzech zjawisk ekonomicznych pozwoli nam bardziej zrozumieć, dlaczego akurat one razem wzięte są tak niebezpieczne.

Pierwszy procent

Mówiąc o podatkach na myśl może przychodzić w pierwszej mierze psychologiczny i finansowy pręgierz nakładany przez państwo, coraz częściej z byle powodu i niezależnie od tego co robimy i posiadamy. Po fachowemu – danina publiczna przymusowo pobierana przez aparat państwowy celem sfinansowania zadań państwa. Jednak mianem podatku można określić wszystkie pobory, jakie państwo jest w stanie zastosować i odebrać majątek obywatelom. Do jednego wora wrzucimy więc podatek sensu stricto, cło, akcyzę, opłaty, składki i wiele innych ukrytych parapodatków. Wszystko to służy realizacji dwóch podstawowych idei: „kto kontroluje pieniądze ten kontroluje ludzi” oraz „państwo lepiej wyda twoje pieniądze”. Dzięki temu tryumfują państwa socjalne doprowadzając do perfekcji instrumenty totalitarne, które nie wypaliły stosowane wprost w XX wieku. Należy sobie również uświadamiać fakt, że w czystym kapitalizmie państwo nie pobiera prawie żadnych podatków, gdyż do życia są mu one niepotrzebne. Prawie, gdyż tylko w sytuacji zagrożenia żywotności państwa (np. wojny obronnej) czasowe wprowadzenie podatków jest uzasadnione i zrozumiałe. Zaszczepianie podatków w państwie wirtualnym powinno więc cechować się dopustem ze strony społeczeństwa oraz celowością. Mówiąc o dopuście można się nawet zastanowić w tej mierze nad uzależnieniem wprowadzenia podatków od wyniku referendum w tej sprawie, co tak w rzeczywistości jak i w Dreamlandzie zabronione jest niestety Konstytucją (i nie bez celu). Jeżeli zaś mowa o celowości – władze powinny odpowiadać sobie na dwa pytania: „Czy jest możliwość sfinansowania państwa w inny sposób?” oraz „Jak podatek wpłynie na zachowania ludności?”. Bo przecież już pierwsza z wyżej podanych idei jest w stanie łatwo spalić na panewce – do Mikroświata uciekamy przed kontrolą i nie chcemy, by i tu nas kontrolowano, tym bardziej przez tak samo wyimaginowane pieniądze, jakie rządzą nami często w rzeczywistości.

Drugi procent

Zjawisko wzrostu ogólnego poziomu cen, zwane inflacją jest w Mikroświecie praktycznie, i na szczęście, nieznane. Inflacji nikt nie mierzy, gdyż zjawisko to albo nie występuje albo też jest niewidoczne – wynika to z niewielkiej skali obrotów na rynku dóbr i usług konsumpcyjnych. Nawet gdy zmiany cen występują, np. na rynku prasowym czasopismo kosztujące w 2012 roku 100 D, a w tym roku 120 D nie oznacza inflacji, gdyż sprzedaż jednego lub kilku produktów i usług nie jest jeszcze podstawą do liczenia ogólnego poziomu cen. Nadto zaznaczyć trzeba, że ceny w Dreamlandzie nie są kształtowane o podłoża rachunkowe, ale intuicyjne. Dlatego także ich zmian nie można wprost przekładać na kondycję gospodarki, czy co gorsza, uzależniać od nich decyzji makroekonomicznych polityki państwowej czy banków. Te dwa ciała – państwo i banki są głównymi sprawcami inflacji, która dotyka oczywiście społeczeństwa. W dodatku definicja inflacji – „wzrost ogólnego poziomu cen” nie jest warta kubła kłaków tak samo jak definicja średniego wynagrodzenia w gospodarce. Dzięki umiejętnemu lawirowaniu tymi danymi statystycznymi można stosować cudowne triki mające podnosić na duchu władze, a mamić społeczeństwo. Inflacja jest bowiem kosztem utajonym, płaconym za decyzje polityków i bankowców. Szukając bowiem jej źródeł należy drążyć bardzo głęboko i patrzeć na faktyczne sedno tego problemu, za który odpowiada właśnie państwo i bank. Państwo wirtualne jest dostawcą czynników produkcji jak infrastruktura IT czy ziemia – ustalając odpłatność za ich korzystanie oraz nakładając podatki może łatwo wywołać inflację, gdyby ceny zależały od kosztów prowadzenia dowolnej aktywności gospodarczej – te decyzje państwa przyniosłyby efekt domina w domenie cen. Zaczęłyby one kolejno rosnąć, w dodatku zazębiając się, a końcowym efektem byłaby inflacja i zmniejszenie siły nabywczej pieniądza. Ten osłabić może także bank centralny (w państwach wirtualnych rola banków komercyjnych jest ograniczona, często można ją w ogóle pominąć), w zasadzie w większości państw wirtualnych zależny od nich samych. System gospodarczy oparty na banku dostarczającym pieniądze jest bowiem możliwym zarzewiem inflacji.

Trzeci procent

Zadłużenie – zwrot, który jest dzisiaj jednym z najczęstszych elementów „nowej ekonomii”, może być niebezpieczny dla mikronacyjnej gospodarki w sytuacji, gdyby systematycznie rosła rola banków jako oferentów kapitału w formie kredytów, a kredytowanie było działalnością wspieraną na masową skalę. Potencjalnie może stać się tak jeszcze łatwiej niż w rzeczywistości, gdyż w mikronacjach mamy do czynienia z całkowicie wyimaginowanym pieniądzem, którego zamiana w zadłużenie jest bardzo prosta. Czy Centralny Bank Dreamlandu może zamieniać pieniądze w długi i na jaką skalę? Albo, co gorsze, zamieniać długi w kolejne długi? Ustawa federalna z maja bieżącego roku o walucie Królestwa i systemie bankowym dopuszcza możliwość udzielania kredytów przez CBD na ogólnych warunkach ustalanych przez jego Prezesa. Na pierwszy rzut oka nie ma w tym niczego niepokojącego, gdyż taka jest rola banku, jednak sposób, w jaki bank może tych kredytów udzielać mógłby być szkodliwy. Jaki jest bowiem podstawowy mechanizm udzielania kredytów – banki pożyczają cudze środki zgromadzone na lokatach. Oznacza to, że uruchamiając rachunek bankowy i wpłacając nań pieniądze bank może je pożyczyć. W CBD na rachunkach jest około 113 mln D. Czy CBD może je wszystkie pożyczyć? Teoretycznie tak, więc załóżmy że ma to miejsce – gospodarka pożycza w CBD 113 mln D, które zasilają konta działających w niej podmiotów. Widać wyraźnie, że w tej chwili kredyt zamieniłby się w depozyt, których byłoby już 226 mln D, a CBD mógłby je dalej pożyczać! Jest to mechanizm znany w rzeczywistości i legalnie stosowany, dostarczający wyimaginowanych pieniędzy, od których banki uzależniają gospodarki, dzięki czemu widzimy później, że pieniędzy w obiegu są niebotyczne sumy, których w dodatku nikt nie posiada, gdyż wszyscy są zadłużeni. Piękna sprawa dla banków. Dlatego przestrogą winno być to dla banków wirtualnego świata – kredyty tak, ale tylko z środków własnych banków i bez kreacji.

Procent składany

Na podstawie tylko pobieżnej analizy roli podatków, inflacji i zadłużenia w życiu widać, że połączenie tych mechanizmów w świeci wirtualnym według sposobu znanego nam w rzeczywistości może doprowadzić do destrukcji. Połączenie ich ze sobą da bowiem koszt nie do poniesienia, którym będzie samonapędzający się procent składany, gdyż zauważmy: podatek może napędzać inflację, inflacja może powodować wzrost podatków, a nią samą zadłużenie, podatki mogą także zależeć od wysokości zadłużenia – wszystkie te procenty wzajemnie bardzo się kochają i uwielbiają rosnąć w tempie wykładniczym, uniemożliwiając ich racjonalne poznanie jak i zniesienie. Drogą do tego może być tylko kasacja systemu gospodarczego, która świat rzeczywisty niechybnie czeka. Wirtualny – nie, jeśli nie będziemy literalnie kopiować śmieci wytworzonych w realu.

Follow me!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *