Może jajko i gazetkę, czyli… wirtualna ekonomia – realna?

Nie nie, w tytułowym pytaniu nie ma ani krzty sprzeczności. Prawie 16 lat historii gospodarczej polskich państw wirtualnych może nam dostarczyć wielu dowodów na niską skuteczność tworzenia i funkcjonowania gospodarek wirtualnych. Powody są zapewne różne, jednak w razie przeprowadzenia wnikliwych badań okazać by się mogło, że ich natura jest identyczna. Sprawdzenie tego założenia jest zadaniem dla ekonomistów, których niestety mamy w mikronacjach jak na lekarstwo. W artykule postaram się więc jedynie krótko przedstawić podstawowe założenia gospodarki realnej.

Jak wiemy, ekonomia skupia swoją uwagę na procesach gospodarowania dobrami przez człowieka. Katalog tych procesów obejmuje z kolei produkcję, dystrybucję i konsumpcję. Każdy z nich ma miejsce w warunkach mikronacyjnych od zarania dziejów. Dokonujemy ich każdego dnia. Zatem gospodarka nie tylko, że istnieje, ale jest jednym z nielicznych obszarów mikronacyjnej aktywności, które mają się zawsze znakomicie. Problem tkwi jedynie w jej mierzeniu, uchwyceniu i organizacji. Za przykład może posłużyć czytany w tej chwili przez Ciebie artykuł. Znajdujesz się obecnie w procesie jego konsumpcji. Wcześniej, dzięki znajomości miejsca, w którym możesz go nabyć odbył się proces dystrybucji, a zanim miał miejsce jego kolportaż na rynku odbyła się produkcja, w której zostały wykorzystane takie zasoby jak praca, czas, informacje, komputer, oprogramowanie komputerowe, usługi internetowe i energia elektryczna. Dokonanie dokładniejszego rachunku ekonomicznego doprowadziłoby nas zapewne do jeszcze większej ilości środków i narzędzi produkcji. To, z czym jest problem to fakt, że nie potrafimy określić nakładów ani efektów, nie wiemy co mierzyć i w jaki sposób. Nie znamy odpowiedzi na takie pytania, jak wielkość produkcji czy poziom konsumpcji? Czy wiemy, jakie koszty ponosimy i jakie ceny powinniśmy stosować? Jak do tego wszystkiego dojść? Są to elementarne pytania, na które nawet nie tyle co nie znamy odpowiedzi, ale których nawet nie zadajemy.

Niektórzy starają się twierdzić, że gospodarka państwa wirtualnego nie może istnieć bez systemu gospodarczego. Tezy takie są na szczęście nieprawdziwe, a ich postulowanie świadczy o wysokim niezrozumieniu zjawisk, o których chce się mówić. Jak powiedziałem wyżej, na gospodarkę składają się procesy produkcji, dystrybucji i konsumpcji, które dzieją się niemalże nieprzerwanie. Systemem gospodarczym nie jest z kolei program komputerowy upodabniający mikronacyjną gospodarkę do gry strategicznej, w której produkujemy wirtualne mleko i jajka, ale ogół czynników o różnorodnym charakterze, które kształtują gospodarkę. Może być to więc także urzędowy nakaz bicia pieczątek na wspomnianych jajkach.

Ale poważnie, jaka jest jednak różnica między gospodarką wirtualną a gospodarką realną państwa wirtualnego? Otóż tworząc gospodarkę wirtualną, co jest zjawiskiem powszechnym, staramy się przenieść do Internetu gospodarkę realną, czyli np. produkować i sprzedawać wspomniane mleko i jajka. Z kolei w gospodarce realnej powinniśmy skupić się na mierzeniu i badaniu rzeczywistych zjawisk ekonomicznych, jakie mają miejsce podczas naszej zabawy. Innymi słowy musimy określić, zbadać i zmierzyć ekonomiczne znaczenie czynności, jakie faktycznie wykonujemy podczas swojego wirtualnego życia. Patrząc na sprawę w ten sposób okaże się więc, że bliżej powinno nam być do gospodarki realnej niż do wirtualnych symulacji. W związku z tym zdecydowanie prościej powinniśmy opanować zagadnienia mikronacyjnego rynku prasy, który faktycznie istnieje niż mikronacyjnego rynku nabiału, który byłby jedynie wytworem wyobraźni. Chociaż rozpatrując ekonomię mikronacyjną w ten sposób nie jesteśmy skazani na dokonanie jednego wyboru. Realizm nie jest substytutem kreacjonizmu, ale koncepcją komplementarną.

Follow me!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *