Pieniądz: problemy z akumulacją i transferami

W większości państw Mikroświata dysponujących własną walutą i instytucją odpowiedzialną za organizowanie jej obiegu, jednym z głównych problemów jest postępująca akumulacja kapitału. Dodajmy, że są nim przede wszystkim środki pieniężne. Sama akumulacja ma charakter pierwotny, tj. osoby prywatne gromadzą kapitał w nadziei, że powstanie systemu gospodarczego w przyszłości skłoni je wówczas do wykorzystania zgromadzonych środków. Nie byłoby w tym niczego złego, gdyby nie fakt, że kapitał prywatny akumuluje się nie tyle w wyniku aktywności gospodarczej, co zwykłego i jednokierunkowego transferu z sektora publicznego do prywatnego.

Każde państwo wirtualne jest podstawowym pracodawcą w krajowej gospodarce, co sprawia, że większość lub wręcz wszyscy pracujący obywatele otrzymują wynagrodzenia z sektora publicznego. Niejednokrotnie są to bardzo łatwe pieniądze, które otrzymuje się za pozostawanie na danym stanowisku, a w dodatku są też bardzo wrażliwe na nadużycia i defraudacje, ponieważ zasady rachunku ekonomicznego mogą być wobec nich wyłączane („własność publiczna czyli niczyja”), co wyraża się w szastaniu środkami publicznymi na błahe zadania, niegospodarnością, niezrównoważeniem budżetów, lekceważeniem strony dochodowej budżetów itd.

transferyTak więc w państwach, w których raz przyjmie się obowiązek wypłaty wynagrodzeń w „budżetówce” tak już czy tego chcemy czy nie, maszyna transferowa rusza i jest trudno ją zatrzymać – z miesiąca na miesiąc z skarbu państwa będą ubywały pieniądze bądź będą powstawać zobowiązania, które trzeba będzie zaspokoić w przyszłości. Gdy gospodarka opiera się wyłącznie na funkcjonowaniu banku, w którym „budżetówka” ponosi koszty zatrudnienia funkcjonariuszy i urzędników publicznych prędzej czy później dojdzie do sytuacji utraty płynności finansowej i bankructwa państwa. Dlaczego? Gdy mamy do czynienia z transferami, a w gospodarce nic się nie dzieje, nie jest możliwe zrównoważenie budżetu. Budżet można zrównoważyć tylko dochodami (pieniędzmi, których nie trzeba oddawać) lub przychodami (pieniędzmi, które trzeba oddawać). Dochody mogą pochodzić z podatków, opłat, darowizn i spadków oraz emisji (dodruku), zaś przychody z kredytów. Z źródeł przychodów nie korzysta się, gdyż banki są zazwyczaj państwowe i dotowane, tak więc zaciąganie w nich kredytów przez skarb państwa mijałoby się z celem. Z dochodami również jest kłopot, ponieważ na ogół ludzie boją się podatków i opłat jak ognia, a dobrowolnych datków na rzecz państwa raczej nie czynią. W omawianym przez nas przypadku (zero ruchu w gospodarce) nic dziwnego, gdyż stopa podatkowa musiałaby sięgać bardzo wysokich wartości, a w skrajnym przypadku wynosić 100%. Darowizny natomiast nie są żadnym rozwiązaniem, gdyż polegają na chwilowym łataniu dziury budżetowej. Obecnie metoda ta jest stosunkowo popularna w Sarmacji, gdzie przeprowadza się zbiórki publiczne celem ponownego odwlekania bankructwa państwa, chociaż jest to tak skuteczny sposób jak gaszenie płonącego szybu naftowego pistoletem na wodę. Najczęściej korzysta się więc z wygodnego źródła dodruku pieniądza.

Wiemy już, że transfery publiczne w gospodarce pogrążonej w stagnacji są prostą drogą do bankructwa państwa. Wróćmy jednak do akumulacji postępującej wraz z kolejnymi transferami. Ludzie nauczyli się gromadzić pieniądze bez żadnego sensu i celu (W Dreamlandzie najlepiej sprzedają się zamrażalki) – we wszystkich mikronacjach pieniądze pełnią funkcję kolekcjonerską – oszczędza się je dla samego oszczędzania. Wydaje się więc, że jest to droga donikąd, która podważa ideę istnienia pieniądza w ogóle. Bo jak uzasadnić dodruk pieniądza w celu wykonania wypłat na konta osób prywatnych, które rosną w nieskończoność bez potrzeby ich gospodarczego wykorzystania? Doprowadza nas to do pytania, czy pieniądze wirtualne są potrzebne do mikronacyjnego życia?

Follow me!

One thought on “Pieniądz: problemy z akumulacją i transferami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *