Fundusz Rozwoju Gospodarczego, czyli jak rząd zniechęca do prowadzenia biznesu

P.o. Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Prezerwatyw Tradycja Radziecki ustanowił Fundusz Rozwoju Gospodarczego, którego celem istnienia, jak czytamy w statucie, jest gospodarcza aktywizacja dreamlandzkich przedsiębiorstw oraz zapewnienie podstaw funkcjonowania gospodarki w sytuacji braku informatycznego systemu gospodarczego. Intencje szczytne, tylko czy realizacja ma być tak kolorowa, jak musiał to przyjąć rządowy papier?

Aktywność przedsiębiorstw

FRG stawia sobie za cel aktywizowanie działania przedsiębiorstw, tyle tylko, że jego powstanie wydaje się spóźnione, ponieważ jak na współczesne warunki demograficzne i informatyczne Królestwa, to przestrzeń życia gospodarczego trzyma się świetnie. W zakładanie i rozwijanie działalności firm w różnych branżach angażują się mieszkańcy Unii Saudadzkiej oraz Królestwa Scholandii, gdzie tylko w ostatnich miesiącach powstały takie biznesy, jak BERGCORP, W Finance Company, DAO Bank, MicroCart S.A. czy Scholandzka Spółka Wydobywcza. Aktywizacja gospodarcza nie ominęła również starszych firm, takich jak Zakłady Zbrojeniowe Bombardier S.A. (Unia Saudadzka) i Scholandische Motoren Werke (Królestwo Scholandii). Wszystkie te inicjatywy biznesowe są podejmowane oddolnie, często bez udziału środków publicznych i na skutek pasji inwestorów prywatnych. Wygląda więc na to, że Fundusz Rozwoju Gospodarczego chce pojechać na tej fali wzrostu gospodarczego.

Przedsiębiorcy sfinansują informatyczny system gospodarczy?

W statucie nowej instytucji rządowej można przeczytać, że FRG zajmuje się sprzedawaniem certyfikatów przedsiębiorstwom, które mogą za nie otrzymać w przyszłości elementy informatycznego systemu gospodarczego. Oznacza to ni mniej ni więcej, że sektor prywatny ma sfinansować powstanie takiego systemu gospodarczego. Kiedyś, w bliżej nieokreślonej przyszłości. Oznacza to także, że przedsiębiorstwa w zamian za rządowe obietnice dostarczenia im kiedyś jakichś elementów systemu, mają zamrażać swoje środki finansowe w certyfikatach, zamiast używać ich do prowadzenia bieżącej działalności gospodarczej, co wychodzi im przecież nie najgorzej. Oczywiście, każde rozwiązanie informatyczne mogłoby im wiele pomóc w prowadzeniu działalności, jednak zakładanie, że firmy mają opłacić jego powstanie jest naiwnością. Każdy przecież wie, że powstanie informatycznego systemu gospodarczego nie jest uzależnione od mikronacyjnego finansowania. Ani publicznego, ani tym bardziej prywatnego, gdy sektor publiczny posiada znaczące oszczędności, z których osoby i instytucje pracujące nad systemem mogłyby być opłacane.

Do systemu wejdą tylko ci z certyfikatami

Wyobraźmy sobie dwa identyczne przedsiębiorstwa, które dysponują kapitałem inwestycyjnym w wysokości 100.000 D. Przedsiębiorstwo A decyduje się kupić za te pieniądze certyfikat i zostaje tym samym bez pieniędzy. Przedsiębiorstwo B nie kupuje certyfikatu, decydując się na obracanie swoimi pieniędzmi w dowolny sposób. Jedno z nich ma certyfikat i nie ma pieniędzy, a drugie ma pieniądze i nimi obraca. Gdy w bliżej nieokreślonej przyszłości rząd stworzy system gospodarczy to jego elementy otrzyma tylko to przedsiębiorstwo, które nic nie robiło na rynku, bo nie miało płynności, ale miało certyfikat. To drugie przedsiębiorstwo nic w systemie nie dostanie, choć przez cały czas starało się pomnażać swoje pieniądze i uczestniczyło w obrocie rynkowym. Nie trzeba chyba dopowiadać, że takie postawienie sprawy jest niesprawiedliwe, i stawia przedsiębiorstwa przed następującym wyborem: zlikwidować działalność gospodarczą i schować pieniądze do skarpety właściciela czy powierzyć państwu? Efekt będzie taki sam – zanik życia gospodarczego. W Funduszu musi więc chodzić o coś innego: o skok na kasę przedsiębiorstw prywatnych.

Certyfikat jako papier wartościowy

Weźmy nasze przedsiębiorstwa A i B i rozważmy, co dzieje się dalej z środkami tych firm po tym, jak jedno z nich kupiło certyfikat, a drugie nie. Statut FRG przewiduje bowiem, że certyfikaty mogą być traktowane jako papiery wartościowe.

Przedsiębiorstwo A kupując certyfikat zamraża swoje środki na bliżej nieokreślony czas w zamian za pięcioprocentową rewaloryzację wartości certyfikatu raz na pół roku. Oznacza to, że na koncie przedsiębiorstwa A w FRG po roku będzie 110.250 D, a po dwóch latach 121.551 D itd. Niestety, przedsiębiorstwo A nie będzie miało fizycznie tych pieniędzy. Będzie je jednak mogło w każdym czasie odzyskać, ale w niepełnej wysokości. Statut FRG przewiduje wypłacanie środków z certyfikatów w wysokości 85%. Tak więc przedsiębiorstwo A, które wpłaci 100.000 D będzie musiało trzymać je w Funduszu prawie 2 lata, aby móc z powrotem otrzymać 100.000 D.

Natomiast Przedsiębiorstwo B będzie dysponowało gotówką w wysokości 100.000 D, którą będzie mogło swobodnie dysponować – kupować środki produkcji, zatrudniać ludzi, płacić za usługi i materiały, a wszystko po to przecież, by zarobić kolejne 100.000 D.

Z naszego przykładu wynika więc, że to przedsiębiorstwo B będzie wpływać na rozwój gospodarczy i puszczać w obieg swoje 100.000 D, podczas gdy przedsiębiorstwo A będzie tylko biernie czekać na zwrot inwestycji po dwóch latach (to szmat czasu!) lub na budowę systemu gospodarczego, który po prostu sfinansuje.

Czy można to było zrobić lepiej?

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji postanowiło wydrenować przedsiębiorstwa z środków finansowych w zamian za obietnice odsetek i budowy systemu gospodarczego. Tylko pytanie: co to za obietnica, gdy przedsiębiorstwa kupujące certyfikaty de facto kupują system gospodarczy? A jeśli kupują, to czy nie mają prawa wymagać, aby został zbudowany? Czy władza nie posuwa się tutaj do faworyzowania tych, którzy oddadzą jej swoje pieniądze? Przecież pozostałe przedsiębiorstwa zostaną z niczym, gdy system zostanie zbudowany.

Idea Funduszu Rozwoju Gospodarczego jest całkowicie chybiona – fundusz nic nie finansuje, a stanowi zasób pieniędzy do rozdysponowania w przyszłości, faworyzując tych, którzy zamkną swoje firmy i oddadzą mu swoje pieniądze. W instytucję tę nie warto inwestować. Powstanie informatycznego systemu gospodarczego nie powinno być uzależnione od zgromadzenia na ten cel środków chętnych firm. Nie powinno odbywać się w tej formie, a gwarancją wprowadzenia systemu powinny być regulacje ustawowe, dające do niego równy i bezpłatny dostęp wszystkim uczestnikom życia gospodarczego.

Follow me!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *